Napisane przez: po prostu33 | 5 grudnia 2013

Z listów podkasanych

Nic nie rozumiesz, mon cher

Moje wiersze nigdy nie będą taplać się

w błocie, trzaskać po pyskach albo kwilić,

kiedy w pieluchach zbyt mokro.

 

Mam wybór – zostać psem bez ogrodnika

albo rozhustać gałęzie. I niech się łamią pod ciężarem

grzechów poczynionych na garbatych słowach.

 

To, co przemycam, jest ściśle uwarunkowane.

I nie miłością, o której pisać potrafią tylko prawdziwe ręce.

Moje znaczą zaledwie ślad.

 

Nie pytaj więc o kawałek podłogi, kiedy rodzę.

Przecież jestem, w każdym twoim głodzie

Napisane przez: po prostu33 | 5 grudnia 2013

Odmierzane kawałkiem linijki

W połowie lata przefiltrowała wszystko,

nawet stare wino z niepokoju o smak.

Odtąd każde kłamstwo rzucane przed twarz

nie boli bardziej niż odrosty, których

dorobiła się czekając na godota.

 

Pozostał jedynie odruch  na widok  zerwanego jabłka

i guzików, które mogłaby rozpiąć, gdyby nie

skurcz pod żebrami  przed ostatnim seansem.

 

 

Napisane przez: po prostu33 | 11 listopada 2013

a jeśli nie widzą

pochylę głowę nad tymi

którym nie trzeba nic więcej

oprócz czystego miejsca i słów

prawdziwych jak to w którym stoję

 

chłopcy w pasiastych piżamach 

już śpią spokojnie

matki którym zabroniono modlitwy

bo gwiazda ma o dwa ramiona za dużo

nucą pieśni nad pieśniami

 

pochylę głowę raz jeszcze

tylko na tyle mnie stać kiedy wstyd

pali mocniej niż uśmiercanie za szabas

Napisane przez: po prostu33 | 11 listopada 2013

odwrócenia

Kobiety, które wyszły

nie obgryzają  do łokci.

Sny odmierzają długością ramion.

I są, o jeden grzech za daleko,

 

piękniejsze niż noce wypocone

po świt, po których nic już nie pachnie

jabłecznie. Wtedy najbardziej kochają

 

zmierzch, który przytula mocniej

niż ramiona. I znów wrastają w sen

prostując  wykrzywione nogi.

 

Kobiety, które weszły

pielęgnują obolałe łokcie.

Napisane przez: po prostu33 | 11 listopada 2013

i nie patrz na mnie spode łba

żeby tak chociaż jedna łza

gdy wokół wszystko

jesiennieje

żeby choć odprysk w życiorysie

kiedy tak nagle 

wiosennieje

 

( cholera coś nie tak)

 

pod spiżem wieczny piwny raj

pod fredrą ruskie wciąż pęcznieją

 

rozgrzewam usta pomarańczą

w stopach rozkoszny wina smak

Napisane przez: po prostu33 | 25 września 2013

a to pech

gdyby wtedy nie ten deszcz

stare futro przemoczyłam

i kapelusz zdechł

 

i love you cię trochę krócej

chłodny dreszcz

 

kiwam palcem w jednym bucie

za nasz grzech

Napisane przez: po prostu33 | 23 sierpnia 2013

Nie mam prawa prosić o więcej

Gdybym umiała tak kochać

jak kocha się dziecko jeszcze czerwone,

i  pisać tak, żeby z człowieka uczynić

pokrakę, nędzę albo inne dziwadło,

nie wzywałabym dajmonionów 

czy też innych przeklętych duchów.

 

Ta słabość nie boli bardziej

niż wrastające paznokcie. Ani mniej

niż świadomość, że zabrakło kawy,

kiedy noc nieprzespana.

 

Co z tego, że po głowie łażą Asyże

albo świerszcze, ciągle zielone.

Co z tego, że nie rozstawiam,

 żeby wiersze piszczały sromotnie.

 

Tak jest dobrze.

 W oczach dziecka wszystko niebieskie.

Napisane przez: po prostu33 | 23 sierpnia 2013

Spojrzenie niekoniecznie otwarte

Jeszcze trochę i umrę

na zniewieścienie i ból w okolicach miednicy.

Kiedyś to chociaż woda była czysta i pachniała cyną.

 

Dzisiaj, kiedy pytają o kolejne źródła,

jestem bardziej niż wtedy i mówię,

że może kiedyś, kiedy trawa uschnie,

żeby choć źdźbłem.

 

Widzisz kochana?

Właśnie zjadam nieziemskie

pomidory posypane cukrem.

 

I nie mogę się nadziwić, że tyle zdziwienia,

 a przecież mam  czaszkę i oczy.

Tylko wciąż nie wiem.

Napisane przez: po prostu33 | 17 sierpnia 2013

Sto pięćdziesiąt uderzeń na minutę

 

Posłuchaj,

jak mi prędko bije twoje serce.

                        W. Szymborska 

 

Pociecho sto pierwsza.

Na szczęście nie było czasu, 

na nieszczęście, a jednak.

Akurat wtedy, kiedy się wszystko

stwarzało.

Teoretycznie to niemożliwe,

praktycznie o krok, o włos

nie ty i nie ja.

 

Nie padał deszcz, był cień.

Dwie blizny przypisane na niepamięć.

Pociecho sto pierwsza.

Ostatnia.

Dobrze, że jesteś.

Napisane przez: po prostu33 | 16 sierpnia 2013

Look

To nie takie proste, Franciszku.

Nie umiem rozmawiać z ptakami,

o rajskich nie wspominając,

ani wąchać kwiatów tak, 

by poczuć dotyk Boga.

Może kiedyś, ale tylko od spodu.

 

Punkt widzenia na sprawy tego świata

nie chce sięgnąć wyżej niż mój tyłek,

któremu ciągle brakuje klasy,

bo ma zwyczaj uśmiechać się tuż przed.

Dzisiaj śpi się na prześcieradłach.

 

I nie stać mnie na bycie Klarą,

świecić głową, kiedy wokół pełno wysp

szczęścia i urody.

 

Tyle we mnie z turkawki, Franciszku,

ile wody w pustym naczyniu.

Older Posts »

Kategorie